
Dwudziestą (jak ten czas leci!) rocznicę śmierci Lema wypadałoby uczcić jakimś poważniejszym tekstem, ale ani pamiętanie o rocznicach nie jest moją mocną stroną, ani weny na pisanie ostatnimi czasy nie mam, więc niczego zawczasu nie przygotowałem.
Cóż, może się uda w kolejną rocznicę (oczywiście tak samo myślałem w poprzednią).
Jest to jednak dobra okazja, żeby odkłamać parę bzdurnych lemów o Memie… tfu, memów o Lemie, które krążą po sieci i uwłaczają jego pamięci.
Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.
Najpopularniejszy z memów – i nic dziwnego, bo to zaiste piękny cytat, który sam nawet kiedyś wrzuciłem na bloga – za co niniejszym biję się w piersi, bo jest on niestety zmyślony. Lem faktycznie narzekał na postępujące zidiocenie (strach pomyśleć, co by na ten temat mówił dzisiaj), faktycznie też widział w internecie narzędzie, które temu sprzyja – ale niczego podobnego do powyższych słów nigdy nie powiedział.
Ile jest płci? Trzy. Mężczyźni, kobiety i chorzy psychicznie.
Ten cytat piękny ani mądry nie jest – za to jeszcze bardziej zmyślony, bo o ile pod poprzednim Lem przynajmniej mógłby się podpisać, o tyle pod tym na pewno nie. Mając bowiem na koncie studia medyczne, doskonale wiedział, że płciowość nie jest tak zero-jedynkowa, jak się prawakom wydaje. Co więcej, w opowiadaniu „Maska” prowadził narrację pierwszoosobową w rodzaju nijakim („leżałom”, „dotknęłom”, „widziałom”), dopóki główna postać nie doznała „napływu płci”, po którym poczuła się kobietą. Ludzie rozpowszechniający tego mema zawału by dostali po przeczytaniu takich herezji – no ale wiadomo, że tego typu mądrości głoszą głównie tacy, którzy Lema nigdy nie czytali.
Tokarczuk do tego stopnia obraziła mój rozum, że chciałem napisać polemikę, ale uznałem, że gra jest niewarta świeczki, bo musiałbym jej książkę doczytać do końca.
Ten cytat jest dla odmiany autentyczny (wypowiedziany w rozmowie z Beresiem w „Tako rzecze Lem”), ale wyrwany z kontekstu – Lem nie odnosił się w nim do literatury Olgi Tokarczuk, tylko do jej eseju „Lalka i perła”. O samej literaturze wypowiadał się bez entuzjazmu, ale zdecydowanie przychylniej. Można jednak spokojnie założyć, że ludzie udostępniający ten cytat w 99% przypadków ani po Lema, ani po Tokarczuk nigdy nie sięgnęli i nie zamierzają, więc co to dla nich za różnica.
Zabawne jednak, że dzięki tym słowom Lem – Żyd, ateista i antyklerykał – wyrósł w ostatnich latach na autorytet dla prawaków. Nie pierwszy i nie ostatni przykład, jakie to towarzystwo tępe.
Nie mam niestety złudzeń, że z tego odkłamywania cokolwiek wyniknie, bo walka z głupotą i dezinformacją to walka z wiatrakami – a żeby to podkreślić, zakończmy tę notkę jeszcze jednym cytatem z Lema, tym razem stuprocentowo prawdziwym i nie wymagającym żadnego kontekstu:
Tego, co jeden idiota nabredzi, nawet czterdziestu mędrców nie naprawi.





